Kniaziewicze

Kniaziewicze na mapie

22 km na północ od Brzostowicy

Rejon brzostowicki

Pozostałości dawnego majątku ziemskiego należącego do Ursyn-Niemcewiczów, położonego przy drodze prowadzącej z Indury do Olekszyc. Niemcewiczowie herbu Rawicz już w połowie XVI wieku zaliczali się do najliczniejszych, najbogatszych i najbardziej znaczących rodów w Wielkim Księstwie Litewskim (WKL). Według zapisów i informacji zawartych w księgach posiadali oni majątki w ówczesnym województwie wileńskim, nowogródzkim, trockim i brzeskim. Przedstawiciele tego rodu pełnili szereg różnych funkcji i urzędów. Byli cześnikami, stolnikami, miecznikami, starostami, sędziami kapturowymi i wojewódzkimi, sędziami ziemskimi, marszałkami szlachty. Julian Ursyn Niemcewicz w swoich pamiętnikach pisał: „Przodkowie moi acz dawni i majętni, równie jak ja nie cisnęli się do wielkich dostojeństw i urzędów, przestając na posługach w województwach swoich, na szacunku współmałżonków, staraniach i szczęściu domowym”.

Kniaziewicze. Miejsce, gdzie stał bydynek dworu. Stan z 2018 r.

Julian Niemcewicz był najwybitniejszym przedstawicielem tego rodu. Urodził się w 1758 roku w Skokach koło Brześcia. Był absolwentem Szkoły Rycerskiej w Warszawie, adiutantem księcia Adama Czartoryskiego, posłem na Sejm Czteroletni (Wielki), jednym z twórców Konstytucji 3 maja (1791). Przyjaźnił się z Tadeuszem Kościuszką. Podczas Insurekcji 1794 roku był jego adiutantem i sekretarzem. W czasie Insurekcji pod koniec września 1794 roku towarzyszył mu do Grodna w celu wizytacji wojsk litewskich. Tu Niemcewicz na rozkaz Naczelnika napisał proklamację do wojsk WKL. Był ranny w rękę w bitwie pod Maciejowicami. Razem z Kościuszką trafił do niewoli rosyjskiej i został osadzony w twierdzy Pietropawłowskiej. Po śmierci Katarzyny II, na prośbę Tadeusza Kościuszki, wyjechał z nim do Ameryki, gdzie spędził 10 lat. Niemcewicz zaprzyjaźnił się z pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych Jerzym Waszyngtonem, gościł u niego w posiadłości Mount Vernon. Był autorem pierwszej na świecie biografii Waszyngtona i jako pierwszy Polak, z rekomendacji Jeffersona, został przyjęty w Filadelfii do Towarzystwa Filozoficznego. Po powrocie do Ojczyzny w 1807 roku powierzono mu godność sekretarza stanu Księstwa Warszawskiego. Po wybuchu powstania listopadowego w 1830 roku wszedł w skład Rządu Narodowego. Redagował akt detronizacji cara. Za udział w powstaniu zapłacił konfiskatą Ursynowa. Przebywał na emigracji, najpierw w Anglii, potem we Francji. Był ojcem chrzestnym córki Adama Mickiewicza – Marysi. J. Niemcewicz znany jest jako znakomity poeta, historyk, pisarz, żołnierz, wielki patriota i mąż stanu. Zmarł w maju 1841 roku. Został ppochowany w Montmorency pod Paryżem.

Julian Ursyn Niemcewicz, źródło: Polona

Jego bratanek Karol Ursyn Niemcewicz był organizatorem powstania 1830-1831 r. w guberni grodzieńskiej. Natomiast Jan Ursyn Niemcewicz (1830-1900) pełnił ponad 30 lat urząd marszałka szlachty guberni grodzieńskiej i tajnego radcy stanu. Zanim został marszałkiem udał się jako delegat guberni na zjazd szlachty z całego imperium, gdzie zwracał się do cara z prośbą o zniesienie pańszczyzny. Wywołało to wówczas oburzenie delegatów.

Na przełomie XIX i XX wieku Kniaziewicze były własnością Marcelego Ursyn Niemcewicza żonatego z Zofią z hr. Starzeńskich. Ich wnuk Witold Ursyn Niemcewicz, zamieszkały w Golubiu-Dobrzyniu w opisanych  wspomnieniach zaznaczył:

„W Kniaziewiczach spędziłem pierwsze lata mego dzieciństwa… Majątek podobno obejmował w przeszłości wraz z folwarkiem Mandzin około 1000 ha gruntów ornych wraz z łąkami, nieużytkami i kawałkiem lasu. Potem obszar ten uległ znacznemu zmniejszeniu. Przez włości przepływały dwie malownicze rzeki: Świsłocz i wpadająca do niej Wiereciejka… Dziadka Marcelego nie znałem gdyż zmarł w 1917 r. (podobno w saniach, wracając z polowania). Z opowieści wiem, że był ekscentrykiem. Jeździł na bicyklu, na widok którego konie ponosiły, a wieśniaczki przechodziły na drugą stronę drogi żegnając się… Z objazdowego cyrku z Astrachania dziadek kupił kilka jednogarbnych wielbłądów i chciał nimi uprawiać rolę. Pamiętam fotografię dziadka przebranego za araba i siedzącego na wielbłądzie. Pomysł okazał się całkowicie nie trafny. Fornale nie potrafili obchodzić się z egzotycznymi dla nich zwierzętami, które ich nie słuchały… Babcię Zofię pamiętam bardzo słabo, bo nie mieszkaliśmy razem. Mieszkała wraz z synem Andrzejem ‘we dworze’. Był to bardzo stary, drewniany, obrośnięty dzikim winem i zapadający się już w ziemię niewielki dworek. Rodzice ze mną mieszkali w oddzielnym budynku, tylko stołowali się początkowo we dworze. Pamiętam babcię jak częstowała mnie czekoladą (była już staruszką)”.

Marceli Ursyn Niemcewicz był też artystą malarzem-amatorem. Według jego bratanka Stanisława Niemcewicza, podczas okupacji niemieckiej w 1916 roku wiele z obrazów jego przeszło tytułem łapówek w ręce oficerów niemieckich. Syn Marcelego Niemcewicza – Tadeusz w 1918 roku jako ochotnik wstąpił do Wojska Polskiego. Wcielono go do 1 Korpusu, a potem 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Służył w wojsku do 1921 roku. Według Witolda Ursyna Niemcewicza, syna Tadeusza, po powrocie do domu z wojska postanowił on osiąść na ojcowiznie, gdyż kochał ziemię i był do niej przywiązany.

Tadeusz Ursyn Niemcewicz ostatni właściciel majątku Mandzin 1901-1939. Ze zbiorów W. Niemcewicza

W 1923 roku ożenił się z Eugenią Szymulską. Nowożeńcy osiedlili się w Kniaziewiczach i nastąpił podział majątku między dwóch braci. Jego siostra Jadwiga wyszła za mąż za Wincentego Krassowskiego i objęła folwark Mandzin.

Eugenia z Szymulskich Ursyn Niemcewicz 1898-1985 r. Ze zbiorów W. Niemcewicza.

Według informacji zawartych w „Spisie Ziemian Rzeczypospolitej Polskiej z 1930 r.” majątek w Kniaziewiczach należał do Tadeusza Ursyna Niemcewicza i liczył 397 hektarów ziemi. W. Ursyn Niemcewicz wspomina:

„Początki gospodarowania były bardzo trudne. Prawie wszystko uległo zniszczeniu i rozgrabieniu podczas kilkakrotnie przewalających się frontów I wojny światowej, a potem wojny polsko-bolszewickiej. Trzeba było zaczynać niemal od zera. Do tego jeszcze nadeszły lata kryzysu światowego. Pomimo tego, dzięki uporowi i pracowitości rodziców, zdołali oni z każdym rokiem osiągać pewien postęp. Stryjowi Andrzejowi  natomiast gospodarowanie przynosiło same niepowodzenia. Był człowiekiem wykształconym, ale nieudolnym, łatwowiernym i nie znał się na rolnictwie. Współpraca między braćmi nie układała się dobrze…”

W najbliższym sąsiedztwie znajdował się folwark Kraśnik, należący do Ordynacji Massalańskiej Bispingów. Administratorem majątku był Jodkowski. W. Ursyn Niemcewicz wspominał:

„Co niedzielę jeździliśmy parokonną bryczką do kościoła parafialnego w Wielkich Ejsmontach… Często wstępowaliśmy do pp. Jodkowskich w Kraśniku, z którymi rodzice przyjaźnili się… Liczne budynki tam zbudowane były głównie z dużych kamieni polnych. Pamiętam, że na spichrzu była wyryta data 1861 rok. Majątek był prowadzony wzorowo”.

Kraśnik. Niemcewicze z wizytą u pp. Jodkowskich 1931 r. Fot. ze zbiorów W. Niemcewicza

Po 1930 roku T. Ursyn Niemcewicz uzgodnił zamianę gospodarstwa ze swoją siostrą Jadwigą, która mieszkała z rodziną w pobliskim Mandzinie. Ona przeniosła się do Kniaziewicz, a T. Ursyn Niemcewicz objął po niej Mandzin. Majątki były w ich posiadaniu do września 1939 roku.

Takie wspomnienia zostawił w swym pamiętniku Witold Ursyn Niemcewicz po odwiedzeniu stron rodzinnych w latach 90. XX wieku:

„W Kniaziewiczach, dawnym majątku dziadka, gdzie spędziłem pierwsze lata swego życia, niewiele pozostało pamiątek przeszłości. Najwięcej zachowało się dębów stojących szeregami. Posadzono je na przełomie XIX i XX wieku. Ze starego, drewnianego dworu nie pozostało ani śladu. Zachował się jedynie zarys owalnegoo klombu (zajazdu pod dwór) z rosnącym po środku dorodnym dębem, zasadzonym ręką dziadka Marcelego. Na miejscu domu, w którym mieszkałem z rodzicami zastałem kupę gruzu porośniętego pokrzywami, chwastami i krzakami. Większość budynków gospodarczych już nie istniała. Stał jeszcze murowany spichlerz, w którym komuniści więzili w 1939 r. mego wuja Wincentego z rodziną, rozwalająca się kuźnia i resztki innych zdewastowanych budynków gospodarczych. Jednym słowem – obraz nędzy i zniszczenia. Podobny stan zastaliśmy w Kraśniku. Zdziczały park z nieistniejącym już pałacem… Pozostały jeszcze kamienne mury licznych zabudowań gospodarczych, ale także na wpół zrujnowane. A to był przecież kiedyś piękny majątek!”

Po drugiej wojnie światowej w majątku urządzono kołchoz. Ostatnie budynki majątkowe zniszczone zostały w latach 90. XX wieku. Obecnie o istnieniu w tym miejscu dworu przypominają dwa szpalery rosnących dębów. Kilka pojedynczo rosnących sędziwych drzew, a także zarośnięte krzakami fundamenty dworu z dwiema piwnicami. Miejscowość jest wyludniona.