Liszki

(18 km na północny zachód od Brzostowicy)

Rejon brzostowicki

Zespół dworski w dawnym majątku ziemskim. Położony przy drodze z Brzostowscy Małej do Makarowców. Od XIX w. do września 1939 r. majątek należał do rodziny de Virionów. Zachował się eklektyczny dwór w stylu willi włoskiej z basztą, zbudowany w pierwszej połowie XIX w., według projektu architekta Władysława Marconiego. Dwór otoczony jest parkiem z bogatym drzewostanem rzadkich gatunków drzew. Do dworu prowadzi wysadzona dębami aleja.

Najbardziej odzwierciedlają wygląd i dawną świetność majątku wspomnienia opisane w książce Antoniego Kulikowskiego „Lata chłopięce”. Ojciec autora książki był ekonomem i zarządcą majątku Liszki na początku XX wieku. A. Kulikowski wspomina: „ Majątek Liszki w okresie mego urodzenia i pierwszych dziecięcych spojrzeń na świat był własnością inżyniera budowy kolei, obywatela ziemskiego Adama de Virion. Gdy ojciec rozpoczynał w tym majątku pracę, właścicielem był także de Virion (stryj późniejszego sukcesora), stary kawaler, zamiłowany kolekcjoner wszelkich okazów z dziedziny biologii…We wspomnieniach ojca niejednokrotnie powtarzało się nazwisko Jundziłłowie. Oni podobno byli poprzednimi właścicielami tego majątku… Majątek Liszki, to jeden z najpiękniejszych i w ogóle jeden z najkorzystniej położonych majątków na Grodzieńszczyźnie. Posiadłość ta usytuowana od wschodu na skraju łąk, ciągnących się wzdłuż rzeki Swisłoczy pasem około kilometra, z pozostałych trzech stron przylegała do pól uprawnych. Jedynie od strony północnej między polami uprawnymi a majątkiem była olszyna i stawy rybne. Centralnym punktem dworu był spory plac, pospolicie nazywany „majdanem”, na środku którego stała studnia niegdyś z żurawiem, potem kołowrotem, a ostatnio metalowa, tłokowa. Przy studni były ustawione koryta do pojenia krów, koni i owiec. Na skraju placu od strony północnej stał wysoki parkan z główną bramą wjazdową prowadzącą do pałacu. Biały murowany piętrowy pałac z wieżyczką czworokątną w środku, był otoczony w koło starym parkiem, dobrze zachowanym i starannie utrzymanym. Świadczyły o tym piękne żwirowe aleje, wypielęgnowane rabaty i klomby kontrastujące wśród zielonych strzyżonych trawników jak śliczne dywany. Przy alejach rosły drzewa i krzewy sprowadzone z zagranicy przez „starego” de Virion, który i w tym kierunku miał zamiłowania….Z bramy wjeżdżało się wśród drzew żwirową aleją przed stopnie pałacowe, dalej aleja skręcała w lewo i zatoczywszy koło wracała do bramy wjazdowej… Z tyłu za parkiem, od strony północno-wschodniej, był nieduży sad owocowy, za którym rozciągały się, jak już nadmieniłem, stawy rybne i olszyna. Od strony wschodniej przylegał do parku ogród warzywny, otoczony żywopłotem, bardzo szerokim i wysokim…Od studni wychodziła droga w kierunku wschodnim, w kierunku łąki domu, gdzie mieszkaliśmy. Na początku tej drogi po prawej stronie stał duży murowany spichrz dworski, w którym gromadzono całoroczne plony. Na wprost spichrza, po lewej stronie drogi rósł wspomniany żywopłot, na końcu którego również po lewej stronie drogi stał duży okazały drewniany parterowy nasz dom, kryty gontami… Między dworem a rzeką Swisłoczą, wśród łąk, stał duży budynek drewniany, wsparty na fundamencie murowanym i kamiennych słupach, pokryty słomianą strzechą. Była to „Siennica”, w której przechowywano przez całą zimę siano. Na szczycie budynku znajdowało się duże gniazdo, w którym co roku urzędowała bociania rodzina.”

De Virioni byli bardzo zacną i patriotyczną rodziną. W okresie odbudowy Państwa Polskiego, właściciele majątku – państwo de Virion oraz ich trzech synów byli zaangażowani w działalność Polskiej Organizacji Wojskowej. Według informacji mieszkańców okolicy Poczobuty, Jana Sarosieka i Józefa Poczobuta, w okresie międzywojennym Pani de Virion z majątku Liszki była jedną z organizatorek działającego w parafii usnarskiej Koła Gospodyń Wiejskich. Organizowała kursy kroju i szycia, robót ręcznych, gotowania. Zajęcia prowadzili instruktorzy.

Niestety brak źródeł dotyczących opisu wnętrz dworu i jego wyposażenia, dekoracji i wystroju.

Po drugiej wojnie światowej w budynku dworu otwarto szkołę. Później oddano w posiadanie miejscowego kołchozu, utworzono w nim bursę dla pracowników. Od kilku lat budynek nie jest użytkowany. Nadal znajduje się na ewidencji kołchozu. Wewnątrz jest zdewastowany, a zewnątrz obrośnięty młodym drzewostanem, od tylnej zaś strony – krzakami. Wymaga pilnego remontu jak zewnątrz, tak i wewnątrz. Pozostałe zabudowania gospodarcze również częściowo zostały wykorzystane dla potrzeb kołchozu.