Massalany

20 km na północ od Brzostowicy

Rejon brzostowicki

Zespół pałacowo-parkowy w dawnym majątku ziemskim. Znajduje się przy drodze prowadzącej do Ejsmontów Wielkich. Do drugiej połowy XVIII w. dobra były we władaniu rodu Massalskich. W 1786 r. Jan Bisping, poseł na sejmy, marszałek starodubski, wykupił majątek w Massalanach u księcia Massalskiego. Ród Bispingów wywodzi się z Westfalii. Na ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego przesiedlił się prawdopodobnie w drugiej połowie XVII w. Najstarszą ich siedzibą na nowej ojczyźnie była Strubnica. Majątek Massalany objęła w spadku bratanica Jana – Józefa, która rozpoczęła budowę pałacu w Massalanach, według projektu włoskiego architekta Andriolego.

Również po przeciwległej stronie jeziora zbudowała neogotycką kaplicę. Jej ojciec Józef był właścicielem majątku w Werejkach. Po jego śmierci dobra przejęła córka Aleksandra. W 1853 r. obie siostry utworzyły z rozległych swoich włości ordynację massalańską, którą przekazały swojemu stryjecznemu wnukowi Aleksandrowi Bispingowi. Za udział w powstaniu 1863 r. Aleksander został wywieziony do Rosji, zmarł w Petersburgu. Po Aleksandrze odziedziczył ordynację jego starszy brat Jan. W drugiej połowie XIX w. do istniejącego pałacu zostały dobudowane według projektu architekta Aleksandra Grodeckiego dwa skrzydła po lewej i prawej stronie. Według Romana Aftonazego pałac wówczas składał się z trzech zasadniczych członów: stojącego na rzucie dość płytkiego prostokąta korpusu głównego i nieco szerszych, cofniętych do tyłu o połowę jego szerokości skrzydeł bocznych. Do elewacji frontowej siedmioosiowego korpusu głównego dobudowano pośrodku portyk z czterech ustawionych w półkole ośmiobocznych filarów, zwieńczonych korynckimi kapitelami. Wspierały one pokryte wieńcem girlandowym belkowanie, zamknięte krenelarzem.

Jan Bisping również upiększył wnętrza pałacu zebranymi z licznych podróży po Europie, dziełami sztuki. Trzecim ordynatem był Józef Bisping, najmłodszy z braci. Po jego śmierci ordynację przejął starszy syn Jan. Zarządzał ordynacją massalańską od 1897 r. po 17 września 1939 r. syn ostatniego ordynanta – Jan wspominał: „…Po zniszczeniach w czasie I wojny światowej (ojciec) odbudował budynki gospodarcze oraz wytrwałą pracą doprowadził do rozkwitu całe gospodarstwo. Na łąkach za jeziorem założył stawy rybne z hodowlą karpia oraz przy alei wjazdowej szkółkę drzew owocowych. Jako dobry gospodarz starał się świecić przykładem dla całej okolicy. Założył mleczarnię spółdzielczą, szkołę wiejską i ochronkę dla dzieci pracowników. W miarę możliwości starał się nieść pomoc wszystkim potrzebującym.”

Ordynacja massalanska obejmowała obszar 5000 ha pól uprawnych, lasów i łąk. Wspomnienia Jana Bispinga zawierają również następujący opis wnętrz pałacu: „ …Z podjazdu wchodziło się na ganek schodkami, pomiędzy czterema filarami. Na ganku w czasie lata stały koszykowe meble, gdzie po kolacji pito herbatę i odpoczywano w chłodzie., mając przed sobą widok na jezioro, kapliczkę za nim i w dali zarys gór mogilańskich. Z ganku wchodziło się do przedpokoju, gdzie pod ścianami stały dwa duże stoły… przedpokój ten służył równocześnie jako kaplica domowa, ponieważ naprzeciwko drzwi wejściowych znajdowała się szafa ścienna, wewnątrz której był ołtarz. Z przedpokoju na lewo wchodziło się do pokoju jadanego. Drugi pokój o trzech oknach, o ścianach obitych kurdybanem, drzwiach oszklonych z wyjściem na zewnątrz. Po środku znajdował się długi rozsuwany stół, otoczony wyplatanymi krzesłami dębowymi z naszym herbem na szczycie. Pod ścianami bufety i szafy ze stołowizną i szafa gdańska, od której klucz posiadał jedynie mój ojciec. Na ścianach wisiały portrety naszych przodków, kopie oryginałów znajdujących się w Strubnicy. Z przedpokoju na prawo wchodziło się do salonu. Koło drzwi wejściowych stały dwa postumenty z białego alabastru w kształcie kolumn greckich. Na samym środku zwisał olbrzymi żyrandol kryształowy. Pokój od strony wschodniej był przegrodzony arkadą o dwóch przejściach. Pomiędzy nimi wisiało olbrzymie lustro w złoconych ramach. Na dole był kominek, a przed nim stał kryształowy ekran z naszym herbem. Naprzeciwko na ścianie między oknami wisiało drugie takie samo lustro, a pod nim stała kanapa, obok dwa fotele i stół rzeźbiony. Jedno przejście pod arkadą było zastawione parawanem, obok stał stół owalny z dużą lampą spirytusową. W koło stała kanapa oraz krzesło i fotele wyściełane…. Za arkadą stała duża, bardzo wygodna kanapa, szafa z całą księgowością oraz fortepian. Ściany były obwieszone obrazami, między nimi płótna Siemiradzkiego, Krudowskiego, Fałłata, Kossaka, Kozakiewicza, Brandta i inne. Podłoga w jadanym salonie i saloniku była z białego i czarnego dębu ułożona w rozmaite wzory. W salonie pod ścianami stoliki o złoconych nogach, a na podłodze olbrzymi dywan perski. Z salonu przechodziło się do saloniku, gdzie urzędowała moja Matka, prowadząc całą księgowość majątkową. W saloniku też byli przyjmowani mniej oficjalni goście…Z przedpokoju wchodziło się do biblioteki, czyli gabinetu mego ojca. Pod ścianami stały dębowe oszklone szafy z herbami na górze, pełne książek i papierów rodzinnych. W rogu był kominek, a nad nim wisiał portret mojego Ojca w mundurze szambelana papieskiego. Obok stało duże biurko. Między oknami stał stół okryty zielonym suknem, a na nim leżały nasze strzelby myśliwskie. Nad stołem wisiały portrety dwóch sióstr – fundatorek Ordynacji…”

Syn ordynata Adam Bisping w książce „Nasze Massalany” opisuje: „…Przez park przebiegały trzy zasadnicze aleje, każda po około sto do sto dziesięciu metrów długości to znaczy: Folwarczna, Środkowa i Pana Aleksandra… Park był otoczony stawami i grodami… Dalsze otoczenie stanowiły na wschód folwark z zabudowaniami gospodarczymi jak obory, chlewnie, gorzenia, spichrz, lamus, stodoły i szopy oraz okólniki dla bydła, cieląt i źrebaków. Obok alei wjazdowej były łąki i laski olszynowe, a dalej szkółki drzew owocowych i nowy sad…”

Takie wspomnienia zachował o majątku Massalany i ich właścicielach Józef Jodkowski o przydomku „Remiza”, mieszkaniec wsi Żukiewicze: „Majątek Bispingów był prowadzony wzorowo. Wszędzie panował porządek, wśród robotników widać było zadowolenie. Robotnicy pracowali rodzinami. Dwóch synów ordynata – Stefan i Adam uczyli się ze mną w gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Grodnie, byli bardzo koleżeńscy i nigdy nie podkreślali swego pochodzenia. Pewnego razu ich ojciec zaprosił naszą klasę na wycieczkę do majątku. Byliśmy pod wielkim wrażeniem panującego tam porządku. Każdą niedzielę i święta Bispingowie przyjeżdżali bryczką do parafialnego kościoła w Wielkich Ejsmontach, gdzie mieli swoje ławki. Groby rodzinne Bispingów z Massalan znajdują się przy kościele parafialnych w Wielkich Ejsmontach.”

Jan Bisping, ostatni ordynat massalański, był żonaty z Marią Józefą Zamojską, mieli trzynaścioro dzieci. Odziedziczyć ordynację po ojcu miał najstarszy syn – Krzysztof. Wszystkie rodzinne plany zostały nagle przerwane wybuchem drugiej wojny światowej.

Tego rodzaju wspomnienia zachował Adam Bisping: „ …W nocy z 17 na 18 września papa obudził mnie i kazał całą broń myśliwską przynieść do pokoju rodziców. Powiedział mi, że posłyszał przez radio, że Rosja Sowiecka ruszyła przeciw Polsce… Wieczorem przyszedł do papy rybak i powiedział, że na wsi powstał komitet i żądają, aby papa w następnym dniu oddał posiadaną broń… przed samą kolacją papa szepnął mi na ucho, że mamy zjeść kolację, a potem pogasić światła, zabrać broń myśliwską i ile się zmieści naboi do kieszeni i wychodzimy w świat tak jak staliśmy. Na branie koni było już za późno… Po kolacji papa dziewczynom kredensowym kazał iść spać, a my po zmówieniu „Pod Twoją Obronę” w saloniku pół głosem pogasiliśmy lampy i wyszliśmy po ciemku przez ganek w kierunku alei wjazdowej. Za oficyną jeszcze raz obejrzałem się na dom, przeżegnałem i poszliśmy… Idąc nie rozmawialiśmy, gdy doszliśmy do bramy wjazdowej poszedłem do mielnika po klucze do bramy, pod pretekstem, że będę dyżurował na gościńcu. Po otworzeniu bramy klucz rzuciłem na środek drogi. Poszliśmy prosto przez pola w kierunku na gajówkę w Józefinie… (W 1941 roku Jaś mój brat dowiedział się od Pani Topolińskiej, dawnej gospodyni, że w dniu 18 września 1939 r. jak się ściemniło dom został obstawiony przez małą ilość ludzi. Doszli do wniosku, że jest ich za mało, więc poszli na folwark po większą ilość ludzi. W tym czasie akurat myśmy wyszli. Rano było okropne zdziwienie jak nikogo w domu nie zastano. Dziewczyny przerażone uciekły i rozpoczął się rabunek pałacu… Na Narwi niemieckie wojska naprawiali most i zatrzymali nas… Papa wytłumaczył jakiemuś oficerowi kim jesteśmy i puścili nas. Proponowali papie, żeby zadeklarował się, że jest Volksdeutschem, to mu ułatwią wyjazd do Niemiec. Jakoś się z tego papa wykręcił, twierdząc, że jedzie niedaleko do krewnych. Potem nam powiedział: niech was Bóg broni, żebyście mieli zdradzić Polskę…”.

Jan Bisping został aresztowany przez NKWD w Łomży i ślad po nim zaginął. Reszta rodziny przekroczyła sowiecko – niemiecką linię demarkacyjną i los rozrzucił ich po całym świecie.

Po drugiej wojnie światowej rozgrabiony pałac przekazano w zarządzanie utworzonego kołchozu. Budynek został przebudowany zewnątrz i wewnątrz, usunięto portyk. Przedwojenny wygląd zachowały skrzydła boczne pałacu. W lewym skrzydle umieszczono kotłownię. W końcu lat 80-tych staraniem rodziny Śliwko została wyremontowana kaplica dworska, położona po drugiej stronie zarośniętego jeziora. Zachował się również budynek gorzelni i zbudowana z kamieni obora. Pałac otacza kilkuhektarowy park. Obecnie w budynku mieści się biuro kołchozowe.