Miniewicze

Rejon mostowski (40 km na północny zachód od Mostów)

Pozostałości dawnego dworu. Znajdują się nad urwistym, uroczym brzegiem Niemna. Dobra te od końca XVIII w. należały do rodziny Kmieńskich. W połowie XIX w. właścicielem majątku był Jan Kamieński, syn Józefa Kamieńskiego, marszałka szlachty powiatu grodzieńskiego. Jan Kamieński pełnił również z wyboru funkcję pośrednika do spraw włościańskich. Utrzymywał on przyjazne kontakty z okoliczną szlachtą zaściankową i zagrodową m.in. z położonych obok Bohatyrowicz. Miał również dobre stosunki z miejscowymi chłopami, w potrzebie bronił ich, pomagał w leczeniu, a także uczył. W okresie powstania styczniowego 1863 r. Jan Kamieński z ramienia Rządu Narodowego został mianowany cywilnym Naczelnikiem powiatu grodzieńskiego. Według Leona Karpowicza, krajoznawcy z Łunny, dwór w Miniewiczach podczas powstania był miejscem gromadzenia broni i spotkań powstańców. Po skierowanym donosie do władz carskich o prowadzonej działalności powstańczej dwór w Miniewiczach został spalony przez żandarmów rosyjskich. Jan Kamieński został skazany na karę śmierci, lecz po ułaskawieniu w 1864 r. zesłano go na Syberię do guberni omskiej . Przez siedem lat skuty kajdanami pracował w kopalni soli. Jego żona Leonia z Suzinów Kamieńska z dwiema małymi córkami – ośmioletnią Janką i sześcioletnią Stanisławą została na łasce przyjaciół. Po zdjęciu kajdan w 1871 r. Janowi Kamieńskiemu katorgę zamieniono na wolne osiedlenie się, pozwolono mu na przyjazd rodziny i zamieszkanie w Omsku. Żona z trzynastoletnią córką Stanisławą dobrnęły do Omska w1872 r. Starsza córka Janina została uczyć się w Warszawie. W Omsku przyszła na świat w 1874 r. młodsza córka Kamieńskich Maria. O losie zesłańca Jana Kamieńskiego i jego rodziny wspomina Barbara Wachowicz w powieści „Ty jesteś jak zdrowie”, powołując się na przekazane relacje mieszkającej w Warszawie Wandy Dmochowskiej (córki Marii), wnuczki Kamieńskich. Barbara Wachowicz pisze: „A oto i Leonia z Suzinów Kamieńska, delikatny profil z ciężkim węzłem włosów, zdjęcie zrobione tuż przed wyjazdem do męża na Sybir… byli razem. Próbowali budować życie od nowa. Kamieński – tak jak bronił swych chłopów z Miniewicz – teraz w Omsku stawał w obronie oszukiwanych przez rosyjskich spryciarzy Kirgizów. Zdobył sobie nawet kpiarski tytuł „Kirgiskiego króla”…Jesienią 1886 roku – po dwudziestu dwóch latach zesłania otrzymał zezwolenie na powrót do kraju. Popłynęli Irtyszem, brnęli końmi przez Ural. 14 lipca 1887 roku dotarli do Grodna…”

Jan Kamieński został prototypem Andrzeja Korczyńskiego w powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem”, a majątek Miniewicze nazwany w powieści Korczynem. E. Orzeszkowa pisała: „Człowiek ten, takim, jakim w młodości posłużył mi jako model Andrzeja Korczyńskiego z tą różnicą, że tamten poległ, a ten wiele lat żył na katordze, a potem gdzieś tam w stepie.” Eliza Orzeszkowa była kuzynką Jana Kamieńskiego (Jej matka była z domu Kamieńska). Od 1881 roku do 1889 roku każdego lata pisarka ze zgody generał-gubernatora grodzieńskiego przyjeżdżała do Miniewicz. Czasem już od maja aż do października zatrzymywała się w ocalałej od pożogi oficynie usytuowanej nad brzegiem Niemna. O pobytach w Miniewiczach E. Orzeszkowa pisała: 23 VIII 1882, Miniewicze. …Żyję w Miniewiczach, które pod względem zdrowia służą mi wybornie. Od dawna już nie czułam się tak zdrowa, jak tego lata…”; „3 września 1883 r., Miniewicze (…) przypatrzyłam się też pilnie i z bliska szlachcie zagrodowej. Stąd liczne znajomości i nawet przyjaźnie z tymi sympatycznymi ludźmi. Kiedyś napiszę o nich parę noweli.”; 29 września 1883r., Z wielką chęcią przepędziłabym tu jeszcze z miesiąc(…) W czarne jesienne noce płynący prawie pod oknami Niemen przerywa ciemność srebrną wstęgą, a na nim rybacy rozpalają w czołnach wielkie, krwiste ognie (…) We dnie zaniemeński las cicho stoi spowity w deszczowej mgle, tratwy suną z wolna na omglonym zwierciadle rzeki (…) na szerokich ogołoconych polach grają przeciągle pastusze surmy.”

Po powrocie Kamieńskich z dalekiej Syberii w lipcu 1887 r. do MIniewicz, E. Orzeszkowa pisała: „Właściciel Miniewicz, pan Jan Kamieński, wraz z żoną i córkami tego lata z Syberii do kraju powrócił. Znałam tych ludzi od najwcześniejszej mojej młodości, z radością ich witałam, ale prawdziwą rozkosz sprawił widok tego zacnego i dzielnego człowieka, prawdziwego męczennika wysokiej idei i miłości, witającego po dwudziestokilkuletniej nieobecności rodzinne miejsce, oddychającego po kajdanach i podziemiach katorżnika, po lżejszych, lecz jeszcze ciężkich udręczeniach posieleńca – rodzinnym powietrzem, rodzinnymi dźwiękami i widokami. Był to w czasach rewolucyjnych jeden z najgorętszych i najwpływowszych popleczników sprawy ludu na Litwie; toteż chłopi witali go gromadnie z rozczulającymi do głębi objawami pamięci i wdzięczności.”

Janowi Kamieńskiemu udało się odzyskać część skonfiskowanego przez władze carskie majątku na rzecz dwóch córek urodzonych przed powstaniem. Po powrocie z Syberii jeszcze 8 lat pracował na swej ziemi. Wiosną1896 roku Orzeszkowa pisała: „Jesteśmy w tych dniach głęboko zasmuceni ciężką chorobą wieloletniego przyjaciela naszego i wielce zasłużonego patrioty, pana Jana Kamieńskiego…”. Po jego śmierci 31 marca 1896 r. napisała: ”Jesteśmy pod smutnym, ciężkim wrażeniem śmierci Kamieńskiego. Prawie nie chce się wierzyć, że już go więcej nie zobaczymy. Bawią właśnie u nas dwie jego córki, kochane biedactwa w żałobie, spłakane i zgnębione.”

Żona Jana Kamieńskiego Leonia z Suzinów Kamieńska zmarła w marcu 1903r . Pochowani są na cmentarzu parafialnym w Łunnie.

Starsza córka Kamieńskich – Janina, po ukończeniu studiów w Petersburgu, powróciła do Miniewicz. Prowadziła tam tajne nauczanie dla dzieci i młodzieży wiejskiej. Za to została osądzona przez władze carskie i osadzona w więzieniu. Po wyjściu na wolność zmarła na gruźlicę.

Młodsza córka Kamieńskich – Maria po śmierci ojca uczyła się na tajnie prowadzonych przez E. Orzaszkową kursach polskiej literatury i historii. W 1900 r. wyszła za mąż za Andrzeja Dmochowskiego. Natomiast średnia córka Kamieńskich – Stanisława wyszła za mąż w 1901 r. za Klemensa Strzałkowskiego, syna Franciszka i Józefy z Bohatyrowiczów. Mieli oni dwójkę dzieci, córkę Zofię, trzymała ją do chrztu E.Orzeszkowa i syna Kazimierza. Zamieszkali w Bohatyrowiczach w domu wybudowanym przez Strzalkowskich.

Po śmierci żony w 1926 r. Klemens Strzałkowski gospodarzył sam. Córka wstąpiła do zakonu sióstr Nazaretanek. Po nowicjacie w Albano koło Rzymu wróciła do Polski. Ukończyła wydział filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Podczas okupacji niemieckiej prowadziła tajne nauczanie w Warszawie, a od 1943r. opiekowała się więzionymi przez gestapo w Kielcach. Po wojnie siostra zakonna, Zofia Strzałkowska uruchomiła tam gimnazjum im. Królowej Jadwigi i była jego dyrektorem do 1960 r., do momentu jego zamknięcia przez władze komunistyczne PRL. Została powołana przez Kardynała Stefana Wyszyńskiego na członka Komisji Episkopatu.

Natomiast syn Strzałkowskich Kazimierz ukończył Akademię Rolniczą w Warszawie. W 1931 r. z żoną Hanną z domu Bukowską i dwójką dzieci wrócił do rodzinnego majątku. Według spisu ziemian z roku 1930 majątek Miniewicze należący do Klemensa Strzałkowskiego liczył wówczas 374 hektary ziemi. Należał do Strzałkowskich do września 1939 r.

Po agresji sowieckiej 17 września 1939 r. radzono Strzałkowskiemu uciekać w kierunku zachodnim. Wówczas wysłano z majątku tylko najstarszego syna Kazimierza i Hanny Strzałkowskich Janusza i grupę krewniaków będących na wakacjach nad Niemnem. Będący już w sędziwym wieku Klemens Strzałkowski oświadczył wtedy, że z Bohatyrewicz nie ruszy. Mimo próśb żony namawiającej do ucieczki, został też jego syn Kazimierz.

Zofia, córka Kazimierza wspominała: „Przed wojną często ojca wzywali na wieś w nagłych wypadkach zachorowań zamiast lekarza zbyt odległego. Przychodziły też żony aresztowanych komunistów po pomoc prawniczą, bo ojciec ukończył też prawo…Nieraz jeździł do sądu w sprawach ich ojców i braci.” Mieli nadzieję, że to ich ochroni. Lecz tragiczny los, jak i wielu innych ziemian ich nie ominął.

24 września 1939r . Klemens Strzałkowski i jego syn Kazimierz zostali wyprowadzeni w nocy z domu w Bohatyrowiczach przez skomunizowaną bandę i rozstrzelani w grupowej egzekucji niedaleko Kwasówki. Według relacji B. Wachowicz, podczas okupacji niemieckiej szczątki zamordowanych zostały odnalezione i przeniesione na cmentarz parafialny w Łunnie przez Hannę Strzałkowską, żonę Kazimierza.

Majątek Miniewicze należący wcześniej do Kamieńskich, a później do Strzałkowskich po drugiej wojnie światowej został przejęty przez władze sowieckie i oddany w zarządzanie miejscowego kołchozu. Hannę Strzałkowską z dwójką dzieci i ze starą schorowaną matką wypędzono z domu w Bohatyrowiczach. Córkę Zofię udało się odesłać ostatnim transportem repatriantów do Polski. Czekali na nią tam brat Janusz i siostra ojca, nazaretanka Zofia Strzałkowska. Natomiast Hannie Strzałkowskiej wówczas nie pozwolono wyjechać. Dopiero w 1953 r. po wielu staraniach, a także po doznanych cierpieniach i tułaczce udało się jej razem z najmłodszym synem Zbyszkiem wyjechać do powojennej Polski.

Obecnie, dawny majątek opisany przez E. Orzeszkową w powieści „Nad Niemnem” przypomina znajdująca się w stanie ruiny oficyna nad brzegiem Niemna; fundamenty dawnego dworu spalonego w 1915 roku; zdziczały park położony nad Niemnem z dwoma rosnącymi obok siebie klonami, gdzie prawdopodobnie znajdowała się ławka E. Orzeszkowej; a także prowadząca do dworu aleja. Majątkowe zabudowania gospodarcze zniszczone zostały na początku lat 90-tych.

Zachował się także nieużytkowany obecnie przez nikogo niszczejący dawny dom Strzałkowskich.

W końcu lat 90-tych Komitet Pamięci Elizy Orzeszkowej przy Związku Polaków na Białorusi oraz Gdański Oddział Towarzystwa Miłośników Grodna i Wilna podejmowały starania o wykupienie znajdujących się tam obiektów historycznych i utworzenie muzeum. Lecz władze lokalne nie dały na to zgody. Wówczas oficyna nadniemeńska była jeszcze nakryta dachem. W 2012 r. obiekt ten wraz z częścią przylegającego terenu został sprzedany prywatnej osobie. Mamy nadzieję, że zostanie zachowana