
Odkrycie przeszłości to dopiero początek — prawdziwym wyzwaniem jest jej zrozumienie i akceptacja.
Mam na imię Albert i genealogią zajmuję się od 2014 roku. Moja przygoda z odkrywaniem rodzinnej historii rozpoczęła się od pozornie prostego pytania: kim byli ludzie pochowani w jednym z grobów, którym od pokoleń opiekowała się moja rodzina? W tamtym czasie znałem jedynie imię kobiety spoczywającej w tym miejscu. To właśnie chęć poznania jej historii stała się początkiem wieloletnich poszukiwań, które trwają do dziś.

Moi przodkowie od wieków zajmowali się uprawą ziemi w Woli Różanieckiej, miejscowość ta znajduje się na styku województwa lubelskiego i podkarpackiego. Wbrew obiegowej opinii, że losy takich rodzin trudno odtworzyć na przestrzeni wielu pokoleń, udało mi się dotrzeć do przodków po mieczu żyjących około 1650 roku, a po kądzieli do około 1780 roku. Każdy odnaleziony przodek, dokument czy wzmianka archiwalna pozwalało nie tylko rozbudowywać drzewo genealogiczne, ale przede wszystkim poznawać historie ludzi, dzięki którym jestem dziś tym, kim jestem.
Szczególnie bliskie są mi dzieje województwa lubelskiego, z którego pochodzę, oraz województwa świętokrzyskiego, skąd wywodzi się rodzina mojej żony. To właśnie na tych terenach koncentruje się znaczna część moich badań genealogicznych i historycznych.
Informacji o przodkach poszukuję przede wszystkim w archiwach państwowych, ale także parafialnych i diecezjalnych. Nie zawsze są to łatwe poszukiwania. Dostęp do części zasobów bywa utrudniony, a współpraca z niektórymi instytucjami wymaga dużej cierpliwości. Na szczęście spotkałem również wielu życzliwych ludzi, dzięki którym można odzyskać wiarę w sens ochrony i udostępniania naszego dziedzictwa.
W swoich badaniach korzystam z bardzo różnorodnych źródeł. Przeszukuję księgi metrykalne, archiwa państwowe i prywatne, dokumenty gminne, starostw, sądów, archiwów wojskowych, emigracyjnych oraz wojennych. Korzystam również z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej i utrzymuję kontakty z archiwami zagranicznymi, gdy losy poszukiwanych osób wykraczały poza granice Polski.
„Przeszłość ukryta jest w pamięci.”
Czesław Miłosz
Od 2019 roku jestem prezesem oraz jednym z założycieli Stowarzyszenia Terra Tarnogrodensis, którego celem jest dokumentowanie i popularyzowanie historii ziemi tarnogrodzkiej. Coraz więcej czasu poświęcam także badaniu dziejów osób związanych z moją rodzinną miejscowością i gminą, starając się ocalić od zapomnienia historie zwykłych mieszkańców, uczestników wydarzeń wojennych, społeczników i ludzi, którzy współtworzyli lokalną społeczność.

Zawodowo zajmuję się utrzymaniem ruchu w jednej z podkrakowskich firm produkcyjnych. Genealogia pozostaje jednak moją największą pasją, obok historii lokalnej oraz kulinariów — również tych historycznych, które często pozwalają spojrzeć na codzienne życie naszych przodków z zupełnie innej perspektywy.
W ostatnich latach coraz większą uwagę poświęcam również genealogii w ujęciu Totalnej Biologii, próbując zrozumieć, w jaki sposób doświadczenia i przeżycia wcześniejszych pokoleń mogą wpływać na losy ich potomków.
Mam nadzieję, że materiały publikowane na tej stronie będą pomocne zarówno dla osób poszukujących własnych korzeni, jak i pozwolą być aspiracją do badania historii lokalnej w dowolnym regionie. Wierzę, że za każdym nazwiskiem kryje się wyjątkowa opowieść, która zasługuje na odkrycie i zachowanie dla przyszłych pokoleń.