Radziwiłki – Świack Górskich

32 km na północny zachód od Grodna

Rejon grodzieński

Zespół dworski w dawnym majątku ziemskim

Radziwiłki. Widok ogólny dworu. Stan z 2012 r.

Pierwszy drewniany dwór powstał tu w pierwszej połowie XVII w. Na początku XIX w. miejscowe dobra należały do rodziny Gosiewskich. W 1826 r. Józef Górski, pochodzący z okolic Wizny i będący sędzią pokoju w Sopoćkiniach, ożenił się z wdową po Gosiewskim – Karoliną z Solingierów Gosiewską. Od 1828 r. majątek figuruje w księgach hipotecznych jako Świack Górskich. Badacz dziejów parafii teolińskiej, Robert Sarnowski, pisał:

XVII-wieczne założenie dworskie Świacka powstało na osi wschód-zachód, wytyczonej przez kamedułów wigierskich. Na osi poczynając od wschodu, usytuowano lamus, podjazd, dwór, ogród włoski i budynek lodowni. Ogród włoski zachował do 1939 r. cztery warzywniaki, altanę z lip na przecięciu krzyża i dwie aleje grabowe punktowane grabami, znajdujące się na tarasie terenowym dominował parów [dolina o płytkim dnie i stromych zboczach – przyp. aut.] z jego kaskadą pięciu stawów. Stawy zasilane były wodą z ruczaju wypływającego z lasu i skupiskami źródlisk stawów. Południowe sztuczne zbocze parowu nasłonecznione bezpośrednio i obfitymi promieniami zostały ukształtowane pod winnice”.

W latach 70. XIX w. Józef Górski ufundował nowy późnoklasycystyczny dwór według projektu budowniczego Pronaszko.

Według R. Sarnowskiego park został poszerzony o części: secesyjną – zlokalizowaną za nowym dworem, a także romantyczną – znajdującą się za stawami. Park graniczył z lasem pokrywającym morenowe wzgórza, stanowiące zakończenie tzw. „płyty grodzieńskiej”. Znajdujące się tam najwyższe wzgórze nazywano Angolią. W legendach było określane jako pradawne uroczysko jaćwieskie. Tak o nim pisał w okresie międzywojennym Józef Jodkowski, kustosz Państwowego Muzeum w Grodnie:

Świack p. Józefa Górskiego, znajduje się w odległości 4 km na północny wschód od Sopoćkiń. Letnisko. Z góry Angalji wspaniały widok panoramiczny na bezbrzeżne niemal lasy Augustowskie. „Góra Angalja” jest północno-zachodnią krawędzią wyniosłości, zwanej płytą grodzieńską, sięgającej pradoliny rzeki Mereczanki i na płd. zachodzie Lipska i Goniądza oraz doliny rz. Biebrzy”.

Majątek odziedziczył syn Józefa Górskiego, Piotr. Ukończył on Instytut Rolniczy w Puławach. Jego dziecięce i młodzieńcze lata przypadły na okres największego ucisku carskiego po upadku powstania styczniowego. Piotr był przepełniony ideami zachowania tożsamości narodowej poprzez szerzenie oświaty polskiej wśród jak najszerszych warstw społeczeństwa oraz poprzez budowanie silnych struktur gospodarczych pozostających w polskich rękach. Na terenie własnego majątku założył prywatną szkołę ludową, w której wbrew obowiązującym zakazom nauczano w języku polskim. Założył również ochronkę działającą w podobnym duchu. Piotr Górski był inicjatorem założenia Szkoły Rolniczej w Sztabinie i Szkoły Handlowej w Suwałkach. Gospodarczo wzmocnił swój majątek, budując zakład produkcji krochmalu, a także zakładając syropiarnię i mleczarnię parową. Był inicjatorem różnych działań społecznych mających na celu podniesieniu kultury rolnej oraz wieloletnim prezesem Towarzystwa Rolnego w Suwałkach. Podtrzymywał kontakty z ówczesnymi wybitnymi społecznikami, wśród których były tak znane postaci jak Wacław Sieroszewski czy Aleksander Świętochowski. Przyjazne stosunki utrzymywał także z Marią Konopnicką i Elizą Orzeszkową.

W 1905 r. Piotr Górski uzyskał od ówczesnego gubernatora zezwolenie na budowę drewnianego kościoła w Teolinie, ponieważ dawny został przekształcony w cerkiew. Dał na ten cel drewno ze swojego lasu i zakupił organy. Dzięki dużemu zaangażowaniu miejscowej ludności i fundatora zbudowano kościół w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. Po pierwszej wojnie światowej zwrócono parafii dawny kościół, natomiast drewniany został przeniesiony do wsi Pawłówka niedaleko Suwałk. Piotr Górski zmarł w 1910 r. Później okazało się, że gubernator suwalski miał polecenie z Petersburga, aby przesiedlić go na trzy lata do Archangielska za jego polityczną postawę i działalność. Po śmierci Piotra Górskiego „Tygodnik Suwalski” pisał:

Człowiek wielkiego serca i umysłu, silnego charakteru, czysty, jak kryształ, cieszący się od młodych lat przyjaźnią i uznaniem wszystkich, którzy go znali. O tem, czem był dla okolicy świadczą te łzy, które zrosiły świeżą mogiłę, to szczególne chłopskie uznanie, które wyraziło się w słowach siermiężnego starca, zwróconych do przybyłych gości: takiego dziedzica, panoczku nie będzie w całej Polszcze. Podany przez niego projekt, miał jeden cel, jedno dążenie: podnieść, uspołecznić, zabezpieczyć materialnie przyszłość mas ludowych. Właściciel fabryk, posiadacz większej własności nie pomyślał ani na chwilę o zabezpieczeniu własnych interesów – przeciwnie, wszystko gotów był poświęcić dla dobra społeczeństwa, gruntując swoją przyszłość na ogólnym dobrobycie. Dzięki Górskiemu ujrzało światło dzienne rozwijające się coraz pomyślniej Biuro Komisowe i powstała myśl utworzenia Towarzystwa Wzajemnego Kredytu”.

Ciało Piotra Górskiego spoczęło w kaplicy rodowej na cmentarzu teolińskim w Sopoćkiniach. Dzięki staraniom księdza proboszcza Witolda Łozowickiego, w latach 90. XX w. w kościele parafialnym została umieszczona tablica pamiątkowa ku pamięci Górskiego.

Ostatnim właścicielem majątku był Józef Górski, syn Piotra. Ukończył on Politechnikę Lwowską. W 1915 r. otworzył na terenie majątku szkołę polską dla okolicznych dzieci. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej odbudował zakład produkcji krochmalu. Miał prawdopodobnie zamiar budowy kolei do Grodna dla ułatwienia transportu i efektywnej sprzedaży krochmalu na szeroką skalę. W 1920 r. wstąpił do Wojska Polskiego jako ochotnik i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej.

W latach 30. XX w. Józef Górski ze swoją żona Haliną z Tukałłów założyli w swoim majątku letnisko cieszące się uznaniem wśród kręgów inteligencji warszawskiej. Dużą atrakcją był skanalizowany dwór, możliwość kąpieli w stawie i Kanale Augustowskim i kort tenisowy. Gości zachęcały do przyjazdu bogata w księgozbiór biblioteka, walory przyrodnicze, wspomniane już wzgórze Angolia oraz bardzo dobra kuchnia oraz staropolska kresowa gościnność gospodarzy.

Według spisu ziemian z 1930 r. do Górskich, oprócz Świacka, należały folwarki Lipsk Murowany i Szynkowce o łącznej powierzchni 1813 hektarów. Majątek należał do Górskich do września 1939 r. W roku 1940 Józef Górski wraz z matką Marią Górską zostali wywiezieni na Syberię. Po doznanych cierpieniach i długiej tułaczce, w 1947 r. wrócili do powojennej Polski. Majątek został przejęty przez władzę sowiecką.

W latach 70. XX w. Józef Górski nawiązał kontakty z rodzinną parafią i znajomymi, którzy tu zostali. Również wystawił kilkadziesiąt zaświadczeń pracy dla osób zatrudnionych w majątku i fabryce w okresie międzywojennym. Zaświadczenia te były honorowane przez władze sowieckie i Polski Ludowej, zapewniając dawnym pracownikom otrzymanie emerytury. W PRL Józef Górski nie mógł zajmować żadnego kierowniczego stanowiska ze względu na swoje ziemiańskie pochodzenie. Zmarł w wieku 81 lat w Otwocku koło Warszawy. Józef Górski i jego żona Halina z Tukałłów Górska mieli czworo dzieci. Przedstawiciele tego zacnego rodu nadal współpracują z parafią Teolin w Sopoćkiniach.

Zakład produkcji krochmalu pracował do końca lat 90. XX w. W budynku dworu również do lat 90. mieścił się dom inwalidów. Gdy zakładano ten ośrodek, powiększono budynek, dobudowując boczne skrzydło. Po likwidacji domu inwalidów budynek przez dłuższy czas nie był użytkowany i uległ dewastacji. Niedawno obiekt został sprzedany w prywatne ręce. Planowane jest wykorzystanie go na ośrodek wypoczynkowy.

Zachowały się niektóre budynki gospodarcze, w tym zakład produkcji krochmalu, jak również wiele budynków znajdujących się w stanie ruiny. W dużej mierze został zniszczony też dawny park dworski. Zachowane budynki dworskie wymagają kompleksowej renowacji.